Licznik gości
235199

Menu

Mistrz - uczeń

Inne

POEZJA - Łucja Dydyńska

Łucja Dydyńska - nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Samorządowym Zespole Szkolno - Przedszkolnym nr 2 w Chełmku



zapisane w mroku


w majestacie jemioły

zagościł mrok
ciemno-bury dotyk

jak czapą
okrył horyzont dachów
malując firany strachu
na okiennicach

jego oczy
łagodnie zapisały
resztki dnia

na rękach kobiety






na wyspie nadziei


uskrzydlony smutek
rozmazuje
resztki makijażu

zwilgotniałe myśli
biorą
głęboki oddech

milczące westchnienia
smakują
łzawe mrugnięcia

i tylko

uwięziony optymizm
rozpływa się
pięknością istnienia







słuchając Mozarta


skazani na prawdę
robimy uniki
niedostosowania

rozbijamy głową
piramidy szczęścia

otwierając oczy
niewyrozumiałym gestom
czekamy
na cud miłości

zapisane dni trwają







nocne czuwanie


na tarczy nocy
mrok
ustawia wskazówki
gdy ostatnie
okna
zasłoni sen
rozpocznie obchód
po zakamarkach dusz







w samotności dnia


przysiadła na skraju
nagłych uniesień
we wspomnieniach
zatraciła

w oczekiwaniu na miłość
kiełkującą z czułości
we łzach
rozpuściła

nie uwierzyła

samotność
laurem przybrała

i nie rozumie
dlaczego
czuje ból oddychając

ballada dwojga




muśnięciem dłoni
roztańczonym włosom
nadał kształt
ciepła

dotykiem spojrzenia
zbuntowanym piersiom
określił barwę
krągłości

falującemu pożądaniu
oddał siebie

z westchnieniem
do końca







w wiosennym rytmie


lekkością oczekiwania
zaznaczyła
ślady miłości

na pąkach przebiśniegów

otworzyła usta
zadumanym ptakom

namiętnością spojrzenia
wyrysowała
drogę zieloności






* * *
nie ja nie ty nie on
więc kto
drapie pazurem po źrenicy oka
aż łzy w zawody z deszczem idą?

nie ja nie ty nie on
więc kto
rozgniata niedopałem dnia na dłoni
aż palce jak węże się wiją?

nie ja nie ty nie on
więc kto
zadaje ból naszemu istnieniu?







niebo na ziemi

niebo zeszło
na ziemię
drzewa po
policzkach pogłaskało
zbożom smak
chleba powszedniego
dało
ptakom skrzydła
nadzieją napełniło
burzom winy
odpuściło

i tylko ludzie
niczego nie zauważyli







wierzę...

wierzę ci
gdy mówisz dobro
i radością
wypełniasz nasze teraz

wierzę ci
gdy mówisz miłość
i w dłoniach
zamykasz moje jestem

wierzę ci
gdy mówisz nadzieja
i marzenia
na stole układasz

wierzę ci
gdy mówisz wiara
i Pana Boga
na uczę ziemską zapraszasz







nasz czas

zatrzymaj czas
bym odetchnęła
chwilą
pod nieba szalem
z gwiazdą na policzku

zatrzymaj czas
bym zachłysnęła się
prawdą
na skrzydłach życia
z piórkiem we włosach

zatrzymaj czas
i obejmij moje teraz
czułym ramieniem
bycia razem



***

chłód
mgły porannej
zarzuciłeś







na moje
ramiona...

rozgrzewało mnie
wspomnienie nocy...







jesienne reminiscencje

ziemia
sapie od natłoku liści
drży
przejęta chłodem wiatru
wtula się
w pajęcze serwety
recytuje
deszczowymi kroplami
ugina się
pod ciężarem kroków
rozbieganych myśli

ukojenie przyjdzie zimą






jeśli chcesz

słowom nadam
kształt modlitwy
które skamieniałe
myśli rozkruszy
w pył

niewiernym snom
wyrysuje usta
w pocałunku

zapętlę naszą
miłość poranną
w butelce bez dna

a ty

nie składaj
swego bezgłosu




na ołtarzu za zawsze

herb malopolska

logo malopolska

MCDN

MCDN

Copyright 2007 Andrzej Roszak